Błysk w oku Bledsoe potwierdzał, że o to mu chodziło.

Ten sam, co poprzednio?

uciekała.
latarni mgła kładła się białymi smugami, ścieliła się dziwnym welonem, którego nie sposób
Oficer skinął głową usatysfakcjonowany.
– Och, oczywiście, już ci wierzę – kpię. Idiotka. – Tyle pracy kosztowało mnie
Rick nie wrócił. Nawet się nie pokłócili. Po prostu wyszedł.
– Jutro. Może. – Rick rozmawiał z komórki, był w wozie patrolowym. W tle słyszała
tatuaży.
zaraz straci nad sobą kontrolę.
– Zawiozę cię do domu.
rozumiesz, co? Bentz musi zapłacić. Poczuć ten sam ból, co ja. Zrozumieć, jak to jest stracić
Spędzili z Jennifer niejedno sobotnie popołudnie na promenadzie przy Trzeciej ulicy,
nienawidzi tego pokoju. Ściany obskurnego motelu zaczynały go dusić. Zatęsknił za córką. Za
wąskich biodrach. – Co jest?
Bentz.

Następny wypadek 65

– No dobrze, dobrze. Mam teraz tyle rzeczy na głowie... – Vander Zanden spojrzał na
– Śmigłowiec? – rzuciła Rainie z nadzieją w głosie.
drżeć. Odwrócił się do żony, oplótł jej kruchą postać potężnymi ramionami i zapłakał.
– Jest młody, trzydzieści trzy lata według tego, co wyczytałam w jego dokumentach, ale
za krzakami sąsiadów albo na drzewie. Twój plac jest pusty. Dopadnie mnie,
przypominają trochę katastrofy lotnicze. Szokują i dostają się na pierwsze strony gazet, ale
a w czasie wizyt nawet kazał mu się wynosić. Ale Quincy zostawał.
Popatrzyła pytająco na Quincy'ego. Jeśli ten ktoś chciał rozmawiać z nim,
robionych na zamówienie.
ziemia pękała pod stopami. Osierocony słoń pomrukiwał smutno, szukając
- Nie wiem... - odparł spokojnie Quincy. - „Ogier" nawet mi się podoba...
– Nic pewnego. Zarówno w gabinecie Richarda Manna, jak i dyrektora Vander Zandena
Zawołaj mnie, pomyślała nagle. Właśnie to chciałam usłyszeć, tylko wtedy o tym nie
– Czujesz się w porządku? Twoja córka, umiera, a ciebie nie ma przy niej. Telefon to

©2019 www.arbitrium.do-zbudowac.olkusz.pl - Split Template by One Page Love